czwartek, 14 listopada 2013

1 Sen

Słońce wpadło przez szpary w żaluzjach. Jego blade promienie padły na duże łóżko, na którym leżała jedna osoba. Była to kobieta, miała ona długie niebieskie włosy. Gdy kolejna porcja słońca wpadła do pokoju i padła znowu na łóżko, zaczął dzwonić zegarek stojący na szafce nocnej. Kobieta podniosła się, opierając się na łokciach. Popatrzyła na puste miejsce obok. Na jej twarzy zagościł smutek. Wyłączyła zegarek i wstał z łóżka. Ubrana była w czarne spodnie i zieloną bluzkę. Powolnym krokiem wyszła z pokoju. Gdy tylko to zrobiła poczuła zapach świeżego pieczywa oraz różnych owoców. Na jej twarz wpełzł szeroki uśmiech. Szybkim krokiem poszła do jadalni gdzie czekało na nią śniadanie. Dziewczyna usiadła przy stole. Na tym w wiklinowym koszyku leżały świeże rogaliki i bułki. Na tacy obok  był ser, miska z dżemem i czekoladą. Obok talerza kobiety stała szklanka z jasno żółtym napojem. Największą uwagę dziewczyny przykuła mała paczuszka po jej prawej stronie. Delikatnie wzięła ją do ręki. Otworzyła pudełko i wzięła do ręki małą kartkę. Były tam napisane słowa, które uprzytomniły dziewczynę jaki mamy dziś dzień. Napisane było ,,Wszystkiego najlepszego,,.
Kobieta wyjęła zawartość pudełeczka. Był to piękny naszyjnik. Zrobiony ze srebra. Na końcu wisiało piękne niebieskie serce.
- Wszystkiego najlepszego.- Usłyszała za sobą. Szybko się odwróciła. W drzwiach wejściowych stał wysoki mężczyzna o krótkich blond włosachnk i pięknych brązowych oczach. Ubrany był w czarne spodnie i białą koszulę. Prawym ramieniem opierał się o framugę drzwi, a w drugiej trzymał bukiet czerwonych róż. Zaczął iść w kierunku zszokowanej kobiety. Ta sama nie wiedziała dlaczego ale wstała. Mężczyzna zatrzymał się przed nią. Wręczył jej kwiaty i prawie natychmiast uklęknął. Wyjął z kieszeni małe pudełeczko.
- Celio Hills. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną????- Spytał.

                                             ****
- Celia wstawaj!!!!!- Krzyczał mężczyzna. Celia delikatnie otworzyła oczy. Popatrzyła na postać pochylającą się nad nią. Na pierwszy rzut oka był to anioł. Taki sam jak ze snu. Ale rzeczywistość była zupełnie inna.
- Axel co się stało???- Spytała ziewając.
- Co się stało???? Co??????!!!!!- Axel był wściekły i to mocno. Celia nie rozumiała dlaczego Axel tylko przy niej tracił nad sobą kontrolę. I to była wielka rzadkość.
- No właśnie się pytam co się stało. Mamy.- Popatrzyła na zegarek.- 7;48. Dlaczego tak wcześnie mnie budzisz????- Spytała ziewając. Axel popatrzył na nią wściekły.
- Dzisiaj ma przyjechać mój ojciec!!!!!!- Krzyknął. Po minie Celi widać było że nie za wiele jej to mówi.- Mój ojciec i Zeyn.- Dodał. Te słowa momentalnie otrzeźwiły Celię. Szybko zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki. Między czasie zabrała ciuchy które wczoraj sobie przygotowała. Axel za to podszedł do dużego lustra i zaczął poprawiać swoją koszulę. Ubrany był podobnie jak w śnie Celi z tym że teraz miał czarną koszulę. Po kilku minutach do pokoju wpadła Celia. Razem z Axelem poszła do samochodu. Zaczęli jechać w kierunku lotniska.
- Tak jak ustaliliśmy?????- Spytała Celia.
- Tak.- Odpowiedział Axel. Przez dłuższy czas jechali w milczeniu.
- Ciekawe jak teraz wygląda????- Westchnęła Celia. Popatrzyła na swojego chłopaka. Chociaż sama już nie wiedziała czy ją i Axel nie zjadła taka monotonia i czy przypadkiem nie są ze sobą z przyzwyczajenia.
- Niedługo się dowiesz. A teraz proszę przestań gadać bo mnie głowa boli.- Powiedział ostro Axel. Gdy tylko to zrobił z oczu Celi poleciało kilka łez. Axel gwałtownie zatrzymał samochód. Popatrzył na Hills.- Celia przepraszam. Wiem że ci obiecałem. Ale wiesz ciężko mi no wiesz...- Celia przerwała mu delikatnym pocałunkiem. Położyła głowę na jego klatce piersiowej. Axel objął ją w pasie. Na tyle, na ile mógł.
- Kocham cię.- Szepnęła Celia.
- Ja ciebie też. Ja ciebie też.- Axel ją pocałował. Wrócili do jazdy. Axel przyspieszy trochę. Celia zaczął się nad czymś mocno zastanawiać.
-,,A może by mu tak powiedzieć".- Pomyślała. Zaraz jednak skarciła się w głowie.- „Nie Cel opanuj się".- Popatrzyła na swojego chłopaka. Axel jak zwykle skupiony był na czymś co wychodziło dlateko po za umysł i wyobrażenia Celi. Zresztą nie za bardzo chciała się nad tym zastanawiać.
Zatrzymali się przed lotniskiem. Tam czekał na nich wysoki mężczyzna. Obok niego stała młodsza i mniejsza, wręcz identyczna kopia Axela.  Chłopak ubrany był w czarne spodnie i czarną kurtkę oraz białą jak śnieg bluzkę. Na oczach miał czarne okulary. Celia popatrzyła na mężczyznę obok. Ojciec Axela wyglądał jak zawsze. Na oschłyego dupka. Para podeszła do nich. Axel zaczął się witać z ojcem. Za to Celia podeszła do chłopaka.
- Hej Zayn. Jestem Celia.- Powiedziała Celia i wyciągnęła rękę w kierunku chłopaka. Na twarz chłopaka wpełzł delikatny uśmiech. Uścisnął dłoń kobiety a potem Axela. Cała czwórka wsiadła do samochodu. Celia usiadła z tyłu koło Zayna. Chłopak wyjął z kieszeni iphona 5 i zaczął grać w jakąś grę. Celia bardzo uważnie mu się przyglądała. Jak go ostatni raz widziała był jeszcze niemowlęciem. A teraz miał całe 11 lat. Paradoks 11 lat a wyglądał na 15.
W domu Axel oprowadził gości po domu. Po tym Celia usiadła z młodym w salonie. Nagle zaczął dzwonić jej telefon. Dziewczyna popatrzyła na ekranik i natychmiast odebrała.
- Tak...Tak. Już jadę.- Wstała i nie patrząc na miną Axela poszła na korytarz. Tam się ubrała i wyszła. Jej mina była dziwna. Naprawdę bardzo dziwna. Axel przez dłuższy czas patrzył przez okno. Przez które widać było odjeżdżającą Celie.
- Coś nie tak???- Spytał Zayn. Axel popatrzył mu w oczy.
- Wszystko ok.- Powiedział Blaze i popatrzył na ojca.
- Axel masz piłkę do nogi????- Spytał Zayn. Axel znowu popatrzył na chłopaka. Wstał i poszedł do jakiegoś pokoju. Wrócił z zieloną piłką dał ją chłopakowi. Ten położył ją na kanape i poszedł do swojego pokoju. Tam ubrał dresowe spodnie i wrócił do salonu. Zabrał piłkę i wyszedł na dwór

HEJ MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ WAM PODOBAŁO. NIEDŁUGO ZAŁOŻĘ JESZCZE JEDNEGO BLOGA. O TEMATYCE YAOI/YURI. MAM NADZIEJĘ ŻE BĘDZIECIE GO CZYTAĆ.